Zemsta nietoperza

Informacje o filmie

Mroczny rycerz

“The Dark Knight”

  • Rok: 2008
  • Czas: 152 min.
  • Grają: Christian Bale, Heath Ledger, Aaron Eckhart, Michael Caine, Morgan Freeman, Gary Oldman, Eric Roberts i Cillian Murphy.
  • Reżyseruje: Christopher Nolan.

Film wkrótce w sklepie Merlin.pl
Cortes
Ocena: 4/6
Recenzuje: Cortes. Rozwiń recenzję »

Chociaż pierwszy „Batman” niewiele miał wspólnego z oryginałem, jaki wyszedł spod kreski Boba Kane’a, to był to obraz na tyle niezwykły i autorski, że momentalnie wtopił się w pejzaż ówczesnej popkultury. Burtonowska wizja „Batmana” jest obecnie uważana za kanoniczną. Schumacher nie zerwał z tą estetyką, ale jego kolejne części były aż nazbyt dziecinne i infantylne. W efekcie doczekały się nawet wersji dubbingowej, zarezerwowanej dla bardzo młodego widza.
Nolan ponownie wprowadził „Mrocznego rycerza” na salony, ale zerwał z gotykiem na rzecz własnej, uwspółcześnionej wersji. Saga zderzyła się z szarą rzeczywistością, nie pozostawiając przy tym żadnego miejsca na mistycyzm. Dla „Batmana” zakończyła się więc przygoda z ekspresjonizmem amerykańskim, tak hołubionym przez Burtona.
Nowe odsłony przygód zarówno „Supermana”, jak i „Indiany Jonesa” starają się ponownie rozpalić ducha serii. Nolan robi coś wręcz odwrotnego. Jego bohater ma pełną świadomość ograniczeń ludzkiego ciała. Nie ma tu już miejsca dla niezwykłych zdolności. Pod tym względem na rynku króluje Marvel wraz ze swoimi „Spider-Manami”, „X-Menami” czy „Hulkami”. „Batmanowi” zaczęło być bliżej do Bonda niż superbohatera. Gadżety, samochody, trening, nawet charakterystyczny sposób wysławiania się. To już nie ta sama postać, która atakowała z cienia niczym „Alien”.
Czy to co teraz oglądamy to Batman 6 czy może 2? Roboczy tytuł „Mrocznego rycerza” wskazuje na pierwszą odpowiedź, ale tak naprawdę było to tylko ułatwienie produkcyjne i nie rządzi się tymi samymi prawami, co cykl bondowski. Obaj się nie starzeją i płyną przez kolejne dekady, ale reżyserzy 007 muszą dostosować się do konwencji, natomiast każdy twórca Mściciela z Gotham chce opowiedzieć historię po swojemu.

Idalia
Ocena: 5/6
Recenzuje: Idalia. Rozwiń recenzję »

Stworzona przez Boba Kane’a postać Batmana, po raz pierwszy pojawiła się w magazynie „Detective Comics” w maju 1937 r. Poprzez wszystkie te lata, aż po dzień dzisiejszy, stała się komiksową ikoną, na której wychowały się pokolenia milionów ludzi na całym świecie. Żeby podtrzymać i spotęgować sławę „Batmana” upomniała się o niego kinematografia. Od kilkunastu lat reżyserzy zmagają się już z przeniesieniem przygód człowieka - nietoperza na szklany ekran. Ostatnia z kinowych wersji, nakręcona przez Christophera Nolana, pt. „Mroczny rycerz”, odniosła wielopłaszczyznowy sukces.
Nolan z całą pewnością wyswobodził „Batmana” spod ostrza krytyki. Po fali kiczowatych Robinów, Kobiet Bluszcz i Ludzi Zamrażaczy, w postaci Schwarzeneggera, nastąpił czysty całkowicie mroczny klimat i znakomity dobór aktorów. Odtwórcą głównej roli po raz drugi jest Chrystian Bale, który powraca, by zmierzyć się z geniuszem zbrodni zwanym Jokerem (Heath Ledger). Z pomocą porucznika Jima Gordona (Gary Oldman) i prokuratora okręgowego Harveya Denta, mroczny mściciel podejmuje próbę walki z przestępczością w Gotham.
Tak czy inaczej fabuła przyciągnęła uwagę widzów, pomimo iż jest to uwspółcześniona wersja Tima Burtona z 1989 roku. Ogromny nakład pieniężny pozwolił reżyserowi ukazać wszystkie najmroczniejsze szczegóły. Świetna stylizacja i efekty specjalne robią wrażenie i bez apelacyjnie są godne podziwu.
Oprócz walorów czysto wizualnych, „Mroczny rycerz” posiada jeszcze jeden wielki atut. Jokera. Stworzona przez Heatha Ledgera kreacja aktorska jest genialna pod każdym względem. Widzimy na ekranie prawdziwego mistrza anarchii i destrukcji, a „Why so serious?” zostaje w pamięci na długo. Ledger na czas kręcenia filmu stał się Jokerem, ma jego ruchy, wygląd i sposób wypowiadania się. Na ekranie, podczas projekcji filmu widzimy zatem najprawdziwszego króla chaosu. Szkoda tylko, że była to ostatnia fenomenalna kreacja aktora. Heath Ledger udowodnił już przedtem jak wielki miał talent. Rola Ennisa Del Mare, w kontrowersyjnej „Tajemnicy Brokeback Mountain” (2005), otworzyła mu drogę do kariery, którą tak szybko zakończył. Zobaczymy więc czy Akademia przyzna pośmiertnego Oscara aktorowi, który w pełni zasługuje na to wyróżnienie.
Nolan podszedł do tworzenia swojego filmu z całkiem nową konwencją. Jest ona całkiem inna niż we wszystkich sequelach o super bohaterach. Chociaż Batman tak jak dawniej lata, skacze i oczyszcza Gotham City z przestępczości, odbieramy go już trochę inaczej. Zauważamy w nim śmiertelnego człowieka, który w każdym momencie filmu może zostać pokonany. W rezultacie Christopher Nolan stworzył 152 minuty fenomenalnej historii o „Mrocznym rycerzu”, która wspaniale prezentuje się na tle kinematograficznej batmanowskiej sagi.

Spacer po strunie

Posłuchaj Ściągnij mp3 Komentarze
Informacje o filmie

Once

  • Rok: 2006.
  • Czas: 85 min.
  • Występują: Glen Hansard i Markéta Irglová.
  • Reżyseruje: John Carney.

Film wkrótce w sklepie Merlin.pl
Cortés
Ocena: 4/6
Recenzuje: Cortés. Rozwiń recenzję »

Franciszek Pieczka opowiadał kiedyś, że praca z naturszczykiem, odgrywającym samego siebie to jedno z największych wyzwań dla profesjonalnego aktora. „Once” opiera się praktycznie na samych naturszczykach. Główni aktorzy Glen Hansard i Markéta Irglová są muzykami zarówno na ekranie, jak i w życiu. Podobnie ich związek, zaakcentowany w filmie, jest faktem w rzeczywistości.
Głównym atutem tego obrazu, a zarazem jego przekleństwem jest muzyka. Na tyle niezwykła i wyjątkowa, że doczekała się nawet Oscara za jedną z piosenek i nominacji do Grammy w tej samej kategorii. Została wykorzystana w czeskim filmie „Piękność w opałach” Jana Hrebejka. Był to jednak chybiony pomysł, podobnie jak to było z wykorzystaniem ścieżki dźwiękowej „Twierdzy” do kolejnego filmu Michaela Baya „Armageddon”.
Film wyreżyserował dawny basista zespołu Hansarda za niecałe 100 tysięcy Euro, na dwóch cyfrówkach, w niespełna trzy tygodnie. Jak widać jest to film niskobudżetowy, który odniósł sukces porównywalny do „Blair Witch Project”. Jeśli wspomni się jeszcze, że Irglová odbierała Oscara w wieku 18 lat to aż człowieka zazdrość zżera od środka.

Idalia
Ocena: 4/6
Recenzuje: Idalia. Rozwiń recenzję »

Młoda kobieta sprzedająca kwiaty, próbuje zagadać ulicznego grajka. Któżby pomyślał, że jest to początek tak pięknej i inspirującej historii, jaką z każdą minutą niesie nam „Once”. Dwójkę naturszczyków, piękną muzykę, i niewielki wkład pieniężny to wszystko co posiadał John Carney, by stworzyć film. To sztandarowy przykład na to, jak, niemal po mistrzowsku, można wyczarować coś z niczego.
Niezwykła relacja pomiędzy dwojgiem głównych bohaterów, tworzy malowniczy i umuzykalniony obraz. Uliczny grajek, po godzinach naprawiający odkurzacze (Glen Hansard), i czeska emigrantka (Markéta Irglová), mieli małe trudności z komunikacją ze światem, ale między sobą porozumiewali się niemalże bez słów. Połączyła ich miłość do muzyki. I to właśnie muzyka była sposobem na konsumpcje ich specyficznego związku. Owocem tej relacji była płyta nagrana przez odtwórców główny ról, która również jest soundtrackiem filmu. Z niego pochodzi „Falling Slowly”, piosenka nagrodzona Oscarem.
Ciekawym posunięciem twórców Once, było ”pozbawienie” bohaterów imion. Przede wszystkim ten fakt dopełnia konwencję w jakiej był tworzony ten obraz. Wpisuję się to całkowicie w niezwykłą i wyrafinowaną prostotę, i nie utrudnia odbioru widzom, pozwalając im całkowicie rozpłynąć się w rytmie muzyki. Jednak czy przypadkiem ci bezimienni bohaterowie nie są swoistymi everymenami? Z pewnością każdy z nas chociażby Raz chciałby przeżyć jakąś wymyślną oraz pełną inspiracji historię.
Z przekonaniem mogę napisać, że urzekła mnie ta opowieść. Zachwyciła mnie swą synestezją i współistnieniem z muzyką. Poprzez wyróżnienie na festiwalu filmowym w Sundance, “Once” wyszło na świat z pudełka DVD zespołu The Frames i przestało być tylko miłym dodatkiem. Jego wyraziste i oryginalne, jak na współczesne czasy zakończenie stało się jakby „wisienką na torcie” i udowodnieniem tezy, że nie tylko komercja może odnieść sukces.

Spis treści odcinka »


Newsy i linki:

  1. Zack i Miri kręcą porno” na cenzurowanym.
  2. Dexter” będzie mordował na antanie jeszcze przez dwa kolejne sezony.
  3. Wallace i Gromit” rozwiążą zagadkę morderstwa specjalnie dla stacji BBC.
  4. Alicja w Krainie Czarów” Tima Burtona czerpie z gry „American McGee’s Alice”?

Pisarz, złodziej, jego żona i jej kochanek

Posłuchaj Ściągnij mp3 Komentarze
Informacje o filmie

Pojedynek

“Sleuth”

  • Rok: 2007.
  • Czas: 86 min.
  • Występują: Michael Caine i Jude Law.
  • Reżyseruje: Kenneth Branagh.

Film wkrótce w sklepie Merlin.pl
Cortés
Ocena: 4/6
Recenzuje: Cortés. Rozwiń recenzję »

Pojedynek” to popis aktorski Jude’a Law i Michaela Caina, nad którymi unosi się duch Laurence’a Oliviera, niczym Słowacki nad Teatrzykiem Zielonej Gęsi. Wspominam o Olivierze, ponieważ to właśnie on wraz z Cainem grał w pierwszej wersji „Pojedynku” z 1972 roku. Remake jest przeinaczoną i skrócona wersja oryginału.
Drogi Caina i Law zbiegły się na planie tego filmu z różnych powodów. Law ma hopla na punkcie Oliviera. To na jego specjalne życzenie w filmie „Sky Kapitan i świat jutra” wykorzystano archiwalne nagranie Oliviera. Wszystko żeby urzeczywistnić jego marzenie o zagraniu ze ś.p. aktorem. Cain z kolei nie wierzy już w oryginalność współczesnych scenariuszy i coraz częściej gra w remakach, w których bardzo często odgrywał wcześniej zupełnie inną postać. Mam tu na myśli nie tylko „Pojedynek”, ale również „Dopaść Cartera”.
Pojedynek” to drugi film Jude’a Law, po „Alfie”, gdzie Law wciela się w postać wcześniej wykreowaną przez Caina. Z „Pojedynku” wychodzi bardzo obronną ręką, ponieważ postać kochanka jest zdecydowanie dynamiczniejsza. Z kolei rola zdradzanego męża przywodzi na myśl stereotyp nosferatu zaszytego w niezdobytej twierdzy i tkającego intrygę niczym pajęczynę. Mało jest filmów z aż tak ograniczoną trupą aktorów. „Pojedynek” nie jest arcydziełem w tym gatunku. Ustępuje takim gigantom jak „Śmierć i dziewczyna”, w którym ukuta intryga dosłownie wciska ludzi w fotel.

Oksza
Ocena: 5/6
Recenzuje: Oksza. Rozwiń recenzję »

W dobie czasów, kiedy zamknięci jesteśmy w pędzie życia, warto czasem pójść do teatru. Jeżeli jednak uparcie omijacie ów budynek, koniecznie znajdźcie trochę czasu na filmy, które pokazują, czym jakościowo różni się dobry teatr od telewizyjno-filmowej miazgi. Miazgi ugniecionej ze wszystkiego, czym później jesteśmy przymusem żywieni z ekranu.
Nazwiska, którymi na afiszu jest firmowany „Pojedynek” to pieczęć dobrej jakości. Nie tylko niezmiennie doskonały Caine czy Jude Law, który, u szczytu swojej kariery, nie zamierza tego zaprzepaścić, ale także Kenneth Brannagh i Harold Pinter. To gwarancja aktorstwa najwyższego szlifu, stara, brytyjska szkoła szekspirowska.
Błyskotliwe, znakomicie napisane dialogi, świetnie zbudowane napięcie i przepięknie stworzone niejednoznaczności to propozycja nie do odrzucenia. Szczególnie dla tych koneserów skrzypliwych foteli i duchoty teatralnej oraz stęsknionych za wszystkim, co się z tym łączy. Jeżeli nie rozumiecie, co ma do zarzucenia najnowszej fali „gwiazd aktorstwa” Jan Nowicki w najlepszym wywiadzie tego roku - Mroczna Epoka Mroczków to polecam porównanie poziomu rzemiosła „Pojedynku” z dowolną produkcją Hollywoodu.

Spis treści odcinka »


Newsy i linki:

  1. Kevin Bacon morduje prezydenta dla Showtime w “The Booths“.
  2. Jeff Bridges po ponad 25 latach wraca na “Tron” w “Tr2n“.
  3. Cuaron, del Toro i Inarritu produkują “Mother and Child“.
  4. Johnny Depp dostanie 55 milionów za powrót “Pirata z Karaibów“. Ile za Burtona?
  5. Hugh Laurie podpisał kontrakt na kolejne sezony “House’a“, za każdy będzie brał 400 tysięcy $.
  6. Telewizja Polska S.A. odpowiedzialna za opóźnianie projektu “Cyfrowa Polska“.

Wyścigowa wyścigówka nr 5

Informacje o filmie

Speed Racer

  • Rok: 2008
  • Czas: 135 min.
  • Grają: Susan Sarandon, John Goodman, Matthew Fox, Benno Fürmann i Christina Ricci.
  • Reżyseruje: The Wachowski Brothers.

Film wkrótce w sklepie Merlin.pl
Cortes
Ocena: 6/6
Recenzuje: Cortes. Rozwiń recenzję »

Janusz Majewski zwierzył się kiedyś dziennikarzom ze swojego marzenia. Zawsze chciał zekranizować przygody Sindbada Żeglarza. Nigdy jednak mu się to nie udało. Oglądając najnowszy film Wachowskich, czuję, że realizowali swoje marzenie z lat dzieciństwa. Jeżeli ktoś ekranizuje starą dobranockę z lat 60. to gołym okiem widać, że tworzy coś, o czym śnił od małego.

Jak zaczarowany oglądałem efekt przeniesienia japońskiej anime na żywy plan. Starano się w stu procentach odwzorować ducha tamtej serii. Podobnie jak postąpił Rodriguez w „Sin City”. Cała prostota historii i kicz pastelowych kolorów jest podciągnięty do rangi sztuki. Nierealność aż kłuje w oczy, co dla wielu widzów jest nie do przyjęcia. Ale właśnie to co dyskwalifikuje ten film jednocześnie jest jego głównym atutem. To hołd kreskówce na poziomie filmów „Kto wrobił królika Rogera” i „Maska”.

Ostatni raz takiego kręćka na punkcie filmu dostałem przy „Mrocznym Mieście” Alexa Proyasa i „Mumii” Stephena Sommersa. Jeśli „Planet Terror” Rodrigueza jest ukłonem wobec horrorów klasy B, to „Speed Racer” jest ukłonem wobec młodzieżowych filmów akcji z lat 70. Jeżeli nie lubicie samochodzików Matchboxa, mordobić „Dragon Balla”, gadżetów „Yattâmana” i włoskich bijatyk Buda Spencera to nie mamy o czym rozmawiać.

Indiana Jones i tajemnica błyszczącego czerepu

Posłuchaj Ściągnij mp3 Komentarze
Informacje o filmie

Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki

“Indiana Jones and the Kingdom of the Crystal Skull”

  • Rok: 2008.
  • Czas: 124 min.
  • Występują: Harrison Ford, Cate Blanchett, Karen Allen, Shia LaBeouf, Ray Winstone i John Hurt.
  • Reżyseruje: Steven Spielberg.

Film wkrótce w sklepie Merlin.pl
Cortés
Ocena: 5/6
Recenzuje: Cortés. Rozwiń recenzję »

Gdyby Steven Spielberg zrealizował swoje marzenie to w jego filmografii zaistniałby James Bond. Zrezygnował jednak z ikony angielskiej kultury i stworzył z Georgem Lucasem inną, na wskroś amerykańską. Czwarta odsłona przygód doktora Jonesa skupia się na walce z komunistami, co mocno trąci poprawnością polityczną. Gdyby akcja rozgrywała się we współczesnym świecie to Al Qaida byłaby na mur, beton, żelazo do odstrzału. Taka jest jednak konwencja tego cyklu, w którym odgrywa niebagatelną rolę.
Twórcy włożyli wiele wysiłku w odtworzeniu klimatu starej trylogii. Widzowie przyzwyczajeni do standardów współczesnego kina mogą czuć się zawiedzeni, ale starzy wyjadacze będą zachwyceni. Spielberg przez całe życie montował drużynę marzeń. Wystarczy uważnie oglądać jego filmy, by przekonać się, że niektóre nazwiska powtarzają się z regularną częstotliwością w napisach początkowych. Najmniejszy problem był z muzyką, Williams sięgnął po stary motyw. Najwięcej pracy miał natomiast Janusz Kamiński, który towarzyszy Mistrzowi od „Listy Schindlera”. Musiał podrobić oko Douglasa Slocombe’a, który stał za kamerą wszystkich poprzednich części. Slocombe, mając ponad 90 lat, jest już na głębokiej emeryturze.
…Królestwo…” jest pozycją obowiązkową. Miło znów obejrzeć Forda w starym, dobrym stylu. Warto wspomnieć, że to nie jest jego czwarte spotkanie z tą rolą. Miał jeszcze cameo w „Młodym Indianie Jonesie i Tajemnica Bluesa”. Ale to już zupełnie inna historia. Fanom polecam lekturę „Zaginionego dziennika Indiany Jonesa”, który jest bogatym kompendium wiedzy o naszym bohaterze. Chociaż brakuje w nim podpisu Führera, są za to wzmianki o Atlantydzie, z którą zetknęli się gracze w „Indiana Jones and The Fate of Atlantis”. Miłego seansu i kto wie… Zimna Wojna jeszcze się nie skończyła.

Oksza
Ocena: 4/6
Recenzuje: Oksza. Rozwiń recenzję »

Jestem trochę zawiedziony, a wy? Starałem się pocieszać, że to tyle lat minęło, że przecież to są filmy, które wspominam z dzieciństwa, że miałem i zawsze będę miał do nich emocjonalny stosunek… Wszystko na nic, nie mogę się oprzeć temu samemu wrażeniu, które miałem po nowych „Gwiezdnych Wojnach” - że żadnemu z tych obrazów nie udało się odtworzyć klimatu poprzedników. Co prawda Spielberg zarzekał się, że realizacyjnie wróci do lat osiemdziesiątych, i może mu się to udało, nie mam zastrzeżeń, ogląda się bardzo przyjemnie. Widzów którzy pójdą na ten film mogę podzielić na dwie grupy – pierwsi nie niosą na seans sentymentalnego bagażu, i dla nich film będzie się oglądało jak każdy typu „pochodnia i maczeta”. Natomiast dla gros takich osób jak ja, wyjście z seansu oznaczać będzie często uczucie niezaspokojonej nostalgii. Może stare pomniki kinematografii przygodowej powinniśmy jednak zostawić w spokoju?

Spis treści odcinka »


Newsy i linki:

  1. Hitlerowcy atakują z kosmosu w “Żelaznym Niebie“.
  2. Siostra Donniego Darko doczeka się własnej opowieści w filmie “S. Darko“.
  3. Po 20 latach od pierwszej części gry doczekaliśmy się filmu “Prince of Persia“.
  4. Superbohater gejem tylko w serialu “Hero” na podstawie twórczości Perry’ego Moora.